poniedziałek, 10 sierpnia 2026

Jutro.

 

Jutro …

centralny magazyn
listów niewysłanych
niedokończonych wierszy
wyznań
dotyków
obietnic
zapewnień…

Jutro jest bardzo pojemne.

O czym jest ten post?

Ten post jest o JUTRZE.

Mam z nim pewien problem.

Bo Jutro jest bardzo pojemne.

Można do niego wrzucić prawie wszystko:

list, którego jeszcze nie wysłaliśmy,
wiersz, którego jeszcze nie skończyliśmy,
telefon „kiedyś zadzwonię”,
wyznanie „powiem mu”,
dotyk „jeszcze będzie czas”,
obietnicę „na pewno to zrobię”,
marzenie „jak już będę mieć więcej czasu”…

Jutro wszystko przyjmie.

Bez protestu.

Jutro nie pyta:
„A kiedy dokładnie?”

Jutro jest cierpliwe.

Tylko czasami przychodzi dzień, w którym zaglądamy do tego naszego wielkiego magazynu i odkrywamy, że nie wszystkie rzeczy nadal na nas czekają.

Niektóre zdążyły się przeterminować.

Niektóre straciły adresata.

Niektóre ktoś zabrał.

A niektóre…

wciąż tam są.

I może właśnie dlatego nie lubię, kiedy ktoś mówi:
„Nigdy nie jest za późno”.

Bo czasem jest.

Życie ma swoje terminy.
Swoje nagłe zwroty akcji.
Swoje „teraz albo nigdy”.

Ale ma też coś jeszcze.

Potrafi otworzyć drzwi, których wcale nie planowaliśmy otwierać.

I wtedy okazuje się, że nie wszystko, co odkładaliśmy na jutro, było stracone.

Czasem po prostu czekało na inne jutro.

Może dlatego wciąż lubię pisać.

Bo książka jest trochę jak wiadomość wysłana w przyszłość.

Nie wiem, kto ją kiedyś otworzy.

Nie wiem, co wtedy będzie czuł.

Ale wiem jedno:

nie wszystko warto odkładać na jutro.

Bo jutro jest pojemne.

Ale życie…

niekoniecznie.

A Ty?

Co masz od dawna odłożone na „jutro”?

Możesz odpowiedzieć jednym słowem.

Albo nic nie pisać.


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz