Cytat dnia:
1 WRZEŚNIA.
Dla jednych – koniec wakacji.
Dla innych – początek szkoły.
Dla historyków – data, przy której żarty się kończą.
Dla archeologów – dzień, w którym odnaleziono Titanica.
A dla mnie?
Dzień, w którym 59 lat temu ktoś najwyraźniej uznał, że świat potrzebuje Ewy. 😉
I tak sobie myślę, że to całkiem dobry moment na urodziny.
Panna z pierwszego września – czyli podobno człowiek dokładny, praktyczny i analityczny.
Podobno.
Bo gdyby ktoś zajrzał do moich szuflad, projektów, pomysłów i zaczętych książek, musiałby natychmiast zrewidować tę teorię. 😎
Za to osoby urodzone 1 września są (i znów użyję tego pomyłkowego słowa) podobno ambitne, pracowite, odważne, wytrwałe, kreatywne, ciekawe świata, samodzielne, spostrzegawcze i mają głowę pełną pomysłów.
Nie wiem, kto to wymyślił, ale…
to najprawdziwsza prawda, bo... innych cech nie posiadam.
O czym jest ten wpis?
Ten wpis jest o tym, że 59 lat wcale nie musi oznaczać „czas się zatrzymać”.
Można mieć 20 lat i nie wiedzieć, czego się chce.
Można mieć 40 i nagle zmienić kierunek.
Można mieć 59 i powiedzieć:
„Dobra. Teraz ja.”
Bo coś rzeczywiście jest w tym wrześniu.
To miesiąc pomiędzy.
Jeszcze trochę lata, już trochę jesieni.
Trochę podsumowania, ale przede wszystkim:
„No dobrze. To co teraz?”
A ja mam jeszcze mnóstwo rzeczy do zrobienia, napisania, namalowania, wymyślenia i – oczywiście – odłożenia „na później”.
Mam książki napisane.
Mam książki do napisania.
Mam pomysły, które nie dają mi spokoju.
Piszę. Wymyślam. Tworzę.
I nie mam ochoty zamykać żadnych drzwi.
Przyszłości zostawiam trochę miejsca.
Bo jako pisarka wiem jedno:
najciekawsze historie zaczynają się wtedy, kiedy jeszcze nie wiadomo, co będzie dalej.
Dlatego dziś nie robię bilansu.
Stawiam przed sobą pustą kartkę.
59.
I piszę:
No dobrze. To co teraz? ❤️
A skoro 1 września jest też „Dniem Bez Powodu” – to dziś akurat mam bardzo dobry powód.
Mam urodziny.
Gdybyście mogli dostać od życia jeden nowy początek – co byście wybrali?
Jedno słowo wystarczy.
Miłość? Podróż? Spokój? Odwaga? Zmiana? A może po prostu – JA?
Jestem ciekawa, co wpisalibyście na swojej pustej kartce.
I jeśli znacie kogoś, komu właśnie przydałby się nowy początek – podeślijcie mu ten post. ❤️
No dobrze, napiszę to: - ZA ROK O TEJ SAMEJ PORZE.
Tu powinnam/miałam w planie napisać, czego dokonam przez ten rok. Ale wszystkie planowanki/postanowienia są niedokonalne, (tak jest takie słowo, właśnie je czytasz) przynajmniej w moim przypadku. Wolę, więc nie planować i nie składać obietnic:
że doszcupleję,
że napiszę książkę,
że namaluję obraz,
że za rok o tej samej porze, to ...
O kurcze, ależ to jest świetny pomysł na tytuł książki...
Można mieć plany na życie, ale jak się okazuje, ono , to życie, może mieć swoje plany i to całkiem inne...
- Za rok o tej samej porze, będziemy chłodzić stopy w Bałtyku. Wiem, powinnam powiedzieć moczyć, ale w sumie na to samo wychodzi. Nie ma o co kopii kruszyć. No powiedz sam.
Ewa zatrzepotała rzęsami pociągniętymi maskarą w odcieniu zieleni. Odkąd odkryła ten kolor, nie nakładała innego. Zieleń, jak uważała, podkreślała agrestowy kolor tęczówki.
- Wiadomo, potem, nie wiem ja ty, ale ja zjem flądrę. Czekam na nią cały rok. I fryteczki. Jak ja lubię te nasze wyjazdy - westchnęła. - I powtarzalność.





