wtorek, 1 września 2026

Za rok o tej samej porze.

 


Cytat dnia:

„Sukces to drabina, po której nie sposób wspiąć się z rękami w kieszeniach.” -  Philip Wylie 
 

1 WRZEŚNIA.

Dla jednych – koniec wakacji.
Dla innych – początek szkoły.
Dla historyków – data, przy której żarty się kończą.
Dla archeologów – dzień, w którym odnaleziono Titanica.

A dla mnie?

Dzień, w którym 59 lat temu ktoś najwyraźniej uznał, że świat potrzebuje Ewy. 😉

I tak sobie myślę, że to całkiem dobry moment na urodziny.

Panna z pierwszego września – czyli podobno człowiek dokładny, praktyczny i analityczny.

Podobno.

Bo gdyby ktoś zajrzał do moich szuflad, projektów, pomysłów i zaczętych książek, musiałby natychmiast zrewidować tę teorię. 😎

Za to osoby urodzone 1 września są (i znów użyję tego pomyłkowego słowa) podobno ambitne, pracowite, odważne, wytrwałe, kreatywne, ciekawe świata, samodzielne, spostrzegawcze i mają głowę pełną pomysłów.

Nie wiem, kto to wymyślił, ale…

to najprawdziwsza prawda, bo... innych cech nie posiadam.

O czym jest ten wpis?

Ten wpis jest o tym, że 59 lat wcale nie musi oznaczać „czas się zatrzymać”.

Można mieć 20 lat i nie wiedzieć, czego się chce.
Można mieć 40 i nagle zmienić kierunek.
Można mieć 59 i powiedzieć:

„Dobra. Teraz ja.”

Bo coś rzeczywiście jest w tym wrześniu.

To miesiąc pomiędzy.
Jeszcze trochę lata, już trochę jesieni.
Trochę podsumowania, ale przede wszystkim:

„No dobrze. To co teraz?”

A ja mam jeszcze mnóstwo rzeczy do zrobienia, napisania, namalowania, wymyślenia i – oczywiście – odłożenia „na później”.

Mam książki napisane.
Mam książki do napisania.
Mam pomysły, które nie dają mi spokoju.

Piszę. Wymyślam. Tworzę.

I nie mam ochoty zamykać żadnych drzwi.

Przyszłości zostawiam trochę miejsca.

Bo jako pisarka wiem jedno:

najciekawsze historie zaczynają się wtedy, kiedy jeszcze nie wiadomo, co będzie dalej.

Dlatego dziś nie robię bilansu.

Stawiam przed sobą pustą kartkę.

59.

I piszę:

No dobrze. To co teraz? ❤️

A skoro 1 września jest też „Dniem Bez Powodu” – to dziś akurat mam bardzo dobry powód.

Mam urodziny.

Gdybyście mogli dostać od życia jeden nowy początek – co byście wybrali?

Jedno słowo wystarczy.

Miłość? Podróż? Spokój? Odwaga? Zmiana? A może po prostu – JA?

Jestem ciekawa, co wpisalibyście na swojej pustej kartce.

I jeśli znacie kogoś, komu właśnie przydałby się nowy początek – podeślijcie mu ten post. ❤️    

 

No dobrze, napiszę to: - ZA ROK O TEJ SAMEJ PORZE. 

Tu powinnam/miałam w planie napisać, czego dokonam przez ten rok. Ale wszystkie planowanki/postanowienia są niedokonalne, (tak jest takie słowo, właśnie je czytasz) przynajmniej w moim przypadku. Wolę, więc nie planować i nie składać obietnic: 

że doszcupleję, 

że napiszę książkę, 

że namaluję obraz, 

że za rok o tej samej porze, to ...

O kurcze, ależ to jest świetny pomysł na tytuł książki... 

 


Można mieć plany na życie, ale jak się okazuje, ono , to życie, może mieć swoje plany i to całkiem inne...

- Za rok o tej samej porze, będziemy chłodzić stopy w Bałtyku.  Wiem, powinnam powiedzieć moczyć, ale w sumie na to samo wychodzi. Nie ma o co kopii kruszyć. No powiedz sam. 

Ewa zatrzepotała rzęsami pociągniętymi maskarą w odcieniu zieleni. Odkąd odkryła ten kolor, nie nakładała innego. Zieleń, jak uważała, podkreślała agrestowy kolor tęczówki. 

 - Wiadomo, potem, nie wiem ja ty, ale ja zjem flądrę. Czekam na nią cały rok. I fryteczki. Jak ja lubię te nasze wyjazdy - westchnęła. - I powtarzalność. 

 


poniedziałek, 10 sierpnia 2026

Jutro.

 

Jutro …

centralny magazyn
listów niewysłanych
niedokończonych wierszy
wyznań
dotyków
obietnic
zapewnień…

Jutro jest bardzo pojemne.

O czym jest ten post?

Ten post jest o JUTRZE.

Mam z nim pewien problem.

Bo Jutro jest bardzo pojemne.

Można do niego wrzucić prawie wszystko:

list, którego jeszcze nie wysłaliśmy,
wiersz, którego jeszcze nie skończyliśmy,
telefon „kiedyś zadzwonię”,
wyznanie „powiem mu”,
dotyk „jeszcze będzie czas”,
obietnicę „na pewno to zrobię”,
marzenie „jak już będę mieć więcej czasu”…

Jutro wszystko przyjmie.

Bez protestu.

Jutro nie pyta:
„A kiedy dokładnie?”

Jutro jest cierpliwe.

Tylko czasami przychodzi dzień, w którym zaglądamy do tego naszego wielkiego magazynu i odkrywamy, że nie wszystkie rzeczy nadal na nas czekają.

Niektóre zdążyły się przeterminować.

Niektóre straciły adresata.

Niektóre ktoś zabrał.

A niektóre…

wciąż tam są.

I może właśnie dlatego nie lubię, kiedy ktoś mówi:
„Nigdy nie jest za późno”.

Bo czasem jest.

Życie ma swoje terminy.
Swoje nagłe zwroty akcji.
Swoje „teraz albo nigdy”.

Ale ma też coś jeszcze.

Potrafi otworzyć drzwi, których wcale nie planowaliśmy otwierać.

I wtedy okazuje się, że nie wszystko, co odkładaliśmy na jutro, było stracone.

Czasem po prostu czekało na inne jutro.

Może dlatego wciąż lubię pisać.

Bo książka jest trochę jak wiadomość wysłana w przyszłość.

Nie wiem, kto ją kiedyś otworzy.

Nie wiem, co wtedy będzie czuł.

Ale wiem jedno:

nie wszystko warto odkładać na jutro.

Bo jutro jest pojemne.

Ale życie…

niekoniecznie.

A Ty?

Co masz od dawna odłożone na „jutro”?

Możesz odpowiedzieć jednym słowem.

Albo nic nie pisać.


 

poniedziałek, 28 lipca 2025

A było to tak...

 

 

Dzień dobry,

czy wierzą Państwo w… duchy?

Ja wierzę. Jeśli należcie do teamu - wierzę, super.  Jeśli nie, czas na zmianę.

Chciałabym zaprosić Państwa do domu pełnego dziecięcych przygód, literackich niespodzianek i… ducha, który postanowiła zostać tam na zawsze.

Wyobraźcie sobie dom. Stary, z duszą (i to dosłownie, – bo mieszka w nim duch pisarki!). Główni bohaterowie – dzieciaki mieszkające w jednym domu – odkrywają tajemnice, tworzą teatr, rozwiązują zagadki, rebusy, grają we własną planszówkę i uczą się współpracy.

Tak właśnie wygląda świat mojej książki – trochę przygoda, trochę magia, trochę edukacja, dużo zabawy.

Akcja książki rozgrywa się, w miejscu, gdzie urodziła się i mieszkała pisarka Maria Buyno-Arct, która tworzyła książki dla dzieci. 

W książce zwykły dzień przedstawiony jest jak przygoda. Rutka, Grześ, Rysio, Andrzejek, Euzebiusz, Zbigniew, mieszkają w jednym domu i wcale nie jest im nudno.

(Niektóre z perypetii, to prawdziwe przeżycia jak na ten przykład – wyprawa na strych Zbigniewa. Zbyszek Zamachowski tak właśnie odnalazł na strychu stary fortepian i jak sam mówi, że w jakimś sensie ta wyprawa na strych zaważyła na jego życiu. Odkrył, czym jest muzyka. Nie wiem, czy gwóźdź w nodze zaważył na tym, że zostałam autorką książek, ale z pewnością ta historia się również wydarzyła).

Pieczę nad tą gromadką trzyma babcia Jagoda, a duch Marii, jest dobrym duchem tego miejsca.

Książka nawiązuje do „pradawnych czasów”, kiedy to na świecie nie było Internetu, telefonów, tabletów, smart fonów, a wyobraźnia miała wielką MOC.

W książce mały czytelnik znajdzie opowieści o:

– wyprawie na strych, która sprawiła, że Zbigniew odkrył swój talent

– gwoździu w palcu, co zapoczątkował zabawę w poszukiwanie skarbów

– garncarzu i piszczałkach

– kocie przybłędzie zwanym Węgielkiem, przez którego babcia omal zawału nie dostała

– wiewiórce Rudziku, co zamieszkał w szafie

– chatce Baby Jagi, co to ją można zjeść

– naleśnikach, co robią salta

– pokucie, co to ją babcia Jagoda dzieciom zadała

– jesiennych nudach z kasztanami

– legendzie o Brzezinach

– duchu łasuchu

– wężu Sebastianie i grze planszowej

– Wenisławie, czyli duchu Marii Buyno-Arct, co w tym pałacyku mieszkała.

 

Książka skierowana jest do młodych czytelników znających biegle alfabet, jak i dla tych, którym w składaniu literek pomagają rodzice.

Bajki wraz z ciekawymi i kolorowymi ilustracjami, rebusami, grą planszową są świetnym sposobem na wspólne spędzanie czasu z dzieckiem. A jak widomo, czytanie i słuchanie rozwija wyobraźnię!

To co? Wyruszasz ze mną w podróż?


wtorek, 7 września 2021

A było to tak...


 

Dzień dobry,

czy wierzą Państwo w… duchy?

Ja wierzę. Jeśli należcie do teamu - wierzę, super.  Jeśli nie, czas na zmianę.

Chciałabym zaprosić Państwa do domu pełnego dziecięcych przygód, literackich niespodzianek i… ducha, który postanowiła zostać tam na zawsze.

Wyobraźcie sobie dom. Stary, z duszą (i to dosłownie, – bo mieszka w nim duch pisarki!). Główni bohaterowie – dzieciaki mieszkające w jednym domu – odkrywają tajemnice, tworzą teatr, rozwiązują zagadki, rebusy, grają we własną planszówkę i uczą się współpracy.

Tak właśnie wygląda świat mojej książki – trochę przygoda, trochę magia, trochę edukacja, dużo zabawy.

Akcja książki rozgrywa się, w miejscu, gdzie urodziła się i mieszkała pisarka Maria Buyno-Arct, która tworzyła książki dla dzieci. 

W książce zwykły dzień przedstawiony jest jak przygoda. Rutka, Grześ, Rysio, Andrzejek, Euzebiusz, Zbigniew, mieszkają w jednym domu i wcale nie jest im nudno.

(Niektóre z perypetii, to prawdziwe przeżycia jak na ten przykład – wyprawa na strych Zbigniewa. Zbyszek Zamachowski tak właśnie odnalazł na strychu stary fortepian i jak sam mówi, że w jakimś sensie ta wyprawa na strych zaważyła na jego życiu. Odkrył, czym jest muzyka. Nie wiem, czy gwóźdź w nodze zaważył na tym, że zostałam autorką książek, ale z pewnością ta historia się również wydarzyła).

Pieczę nad tą gromadką trzyma babcia Jagoda, a duch Marii, jest dobrym duchem tego miejsca.

Książka nawiązuje do „pradawnych czasów”, kiedy to na świecie nie było Internetu, telefonów, tabletów, smart fonów, a wyobraźnia miała wielką MOC.

W książce mały czytelnik znajdzie opowieści o:

– wyprawie na strych, która sprawiła, że Zbigniew odkrył swój talent

– gwoździu w palcu, co zapoczątkował zabawę w poszukiwanie skarbów

– garncarzu i piszczałkach

– kocie przybłędzie zwanym Węgielkiem, przez którego babcia omal zawału nie dostała

– wiewiórce Rudziku, co zamieszkał w szafie

– chatce Baby Jagi, co to ją można zjeść

– naleśnikach, co robią salta

– pokucie, co to ją babcia Jagoda dzieciom zadała

– jesiennych nudach z kasztanami

– legendzie o Brzezinach

– duchu łasuchu

– wężu Sebastianie i grze planszowej

– Wenisławie, czyli duchu Marii Buyno-Arct, co w tym pałacyku mieszkała.

 

Książka skierowana jest do młodych czytelników znających biegle alfabet, jak i dla tych, którym w składaniu literek pomagają rodzice.

Bajki wraz z ciekawymi i kolorowymi ilustracjami, rebusami, grą planszową są świetnym sposobem na wspólne spędzanie czasu z dzieckiem. A jak widomo, czytanie i słuchanie rozwija wyobraźnię!

To co? Wyruszasz ze mną w podróż?


wtorek, 31 sierpnia 2021

W drodze do...

 Niech Ci gwiazdka pomyślności nigdy nieee zagaśnie, nigdy nieee zagaśnie. No tak sobie odśpiewałam. 


Przyszłam na świat po to... aby...


środa, 18 sierpnia 2021

Rocznicowo.

Każdy moment jest dobry na świętowanie, a dziś szczególnie, choć o mały włos byłabym go przegapiła. A nieładnie, a nie wypada zapominać o tak ważnych chwilach. W końcu nie co dzień przypada rocznicowanie. A książka "Wszystko będzie dobrze" świętuje swoją pierwszą premierową rocznicę. To co? Herbatka? No oczywiście!




wtorek, 8 czerwca 2021

Nigdy nie jest za późno na spełnianie marzeń.

 

I wystrzelił korek od szampana!!!

Są takie dni, kiedy człowiek jest najszczęśliwszy.
Jestem po wielokroć szczęśliwa.

Dziś mija dokładnie trzy lata od dnia, w którym ukazała się moja debiutancka powieść ”Na koniec świata” i to właśnie moją debiutancką książkę dedykowałam moim dzieciom… bo 08.06.2018r.  to dla mnie szczególna data. Ślub syna, dzięki któremu zyskałam najwspanialszą córkę i mój debiut książkowy.

To dobry moment na chwilę refleksji nad własną twórczością.

 

Ta książka dodała mi piórek do skrzydeł i jest najlepszym dowodem na to, że czasem warto rzucić się w przepaść, nie pytając wprzódy, co jest na dole…

 

Nie spodziewałam się, że pisanie zagości w moim życiu, ale Czytelnicy i entuzjastyczne recenzje dodały mi mocy do dalszej pracy. Rok później ukazała się kontynuacja debiutu „To nie koniec świata”, a w następnym „Wszystko będzie dobrze”.

Cieszę się, że mam takich Czytelników, którzy swoim wsparciem zagrzewają mnie do pracy i mobilizują. Chociaż choroba zatrzymała mnie, mam nadzieję, że to jest tylko chwila i że kolejne moje książki trafią niebawem w Wasze ręce.


A jeśli jeszcze nie znacie moich książek, serdecznie zapraszam do lektury!