niedziela, 9 lutego 2020

Farta, to trza mieć...

No dobra, ale po kolei...

Dziś jest pełnia. I to jaka. Połaziłam sobie wczoraj i pogadałam do księżyca.
Nie wspominałam jego majestatowi, że spać przez jego po-niebne hasanie nie mogę. A nie mogę.
Co mam mówić, pewnie wie...

 8.02.2020 ... Lutowa pełnia Księżyca to tzw. Śnieżny Księżyc. No diabelnie piękny ten Pan (jak mówi mój tatul... łysy). Zdjęć se natrzaskałam i fakt - piękny, choć na nich tego nie widać.
Ale nie we wszystkim trza być doskonałym, prawda?
Zresztą, to nie ja, to aparat słaby :D
Można,(wyjść z twarzą)? Można!
Chciałam napisać, że z tą twarzą to jednak szału nie ma, ale z drugiej strony, co mam sobie dowalać.
Zresztą, nie to co ładne, ale co się komu podoba 😂...
Tym bardziej, że przez ten, (a może dzięki temu - łysemu) na przemyślenia mnie wzięło.
I proszę uprzejmie... oto ono:
💖WYPROSTUJ SIĘ💖

Teraz to moje motto...

Ale zanim do motta...
Pełnia lutowa, to pełnia w Lwie (moc, ogień).
Zaś głównym tematem tej pełni (w Lwie) jest
miłość,
kreatywność,
wyrażanie siebie w świecie, 
umiejętność spontanicznej zabawy i cieszenia się życiem.

I taką właśnie nić zawiązałam z Śnieżnym Księżycem.
WYRAŻANIE SIEBIE W ŚWIECIE.


Narodziła się we mnie potrzeba RYKU (dla poukładanej Panny i numerologicznej "33", ryknąć, heh nie lada wyzwanie). Ale skoro się narodziła, to trza z tym faktem zrobić coś...(wiem kolejność nie ta, ale uprzedzałam lojalnie, że jak kto na bloga zajdzie, to i się zdziwić może).
To COŚ, to zaiste ... 💖WYPROSTUJ SIĘ💖...

Ryk Lwa
oznacza potrzebę zamanifestowania swojej obecności,
wywarcia odpowiedniego wrażenia i ukazania innym swej mocy
Ale...
Prawdziwy ryk Lwa, to jest to, i tylko to, co płynie prosto z SERCA.
Więc (wiem od tego się zdania nie zaczyna) ryczonko, bez wiary w siebie i kontaktu ze sobą, jeno pomrukiem zostanie. I ten manifest siły, mocy, nikogo nie przekona. Zresztą, tak naprawdę ma przekonać mnie 😻 bez dbania o to co pomyślą inni.

Patrząc w jego majestat, odkryłam, że już najwyższa pora wyjść spod kocyka, pierzynki, kołderki i czego tam jeszcze.

Wraz z tą pełnią, nastąpił czas odkrycia, wydobycia, tego co we mnie najprawdziwsze i wyrażania tego, co mam w głębi serca! To tutaj w SERCU, kryje się źródło mojej (naszej) mocy.

Słowem, (no dobra zdaniem)... Mam MOC i nie zawaham się jej użyć!

 A takie oto pytanie w tę pełnię do mnie przyszło...


Co twój talent może dać innym ludziom?


Poznałam, ujarzmiłam, obłaskawiłam lwa w sobie...

Teraz mogę wyrazić siebie w pełni, bez krytyki i ograniczeń.
Będą więc: tańce, hulanki ... (swawole przyszły do głowy, co?) malowanie, pisanie, prezentacja siebie, czyli to...
co zawsze chciałam zrobić, ale brakowało mi odwagi!
Bo... bo się zbłaźnię, bo inni są lepsi, bo ja robię gorzej, et cetera... a trochę się tych #etceter po drodze zebrało, (nie powiem komu się "kłaniam" tymi słowami-wyznaniami, ale są tacy, to nie żart, dla których jesteś wart... resztę należy sobie samemu dośpiewać).
Dlaczego o tym piszę? Dlaczego publicznie przyznaję się do własnych słabości? 
Bo mnie olśniło... 
Olśniło mnie od tego księżycowego blasku.
Bałam się, opublikować książkę - a jednak jest Was tu 1169 tysiąc sto sześćdziesiąt dziewięć duszyczek, (o, a zanim zaczęłam pisać ten wpis było 1171...pojawiacie się i znikacie).
Piszecie do mnie, nawiązujemy przyjaźnie - prowadzimy dialog.

i do-pływawszy do brzegu...

Nie wiem jak wygląda czepek, w którym dziecię przychodzi na świat. Farciarz jeden, no 😁.
Nie urodziłam się w czepku, ale…

Zadziałało u mnie prawo...-do dwóch razy sztuka-, (tak, jest takie prawo, bo to moje prawo :) i... dlatego, choć bez czepka ... jestem szczęściarą!

I będę o tym głosić. Amen!

Bałam się wielu rzeczy, (i pewnie jeszcze nie jeden raz strach mi po portkach latać będzie) ale warto zostawić strach, podziękować mu, powiedzieć, że odwalił kawał roboty, więc niech sobie teraz odpocznie...a ja tymczasem pokażę światu, jaka piękna i wspaniała jestem... nawet bez tego czepka.


WYPROSTUJĘ SIĘ i będę WYRAŻAĆ SIEBIE W ŚWIECIE.

Odpowiadając na pytanie:
Co twój talent może dać innym ludziom?

Radość, odprężenie, ruch ku marzeniom...




wtorek, 4 lutego 2020

Igraszki


 
 
 
 
 
Zimowe igraszki.

Weź mnie
pożądliwie
zanurz
usta
kosztuj
słodko kwaśną
gorącą
czekam
czekam
czekam
cała
twoja
.
.
.
.
herbatka z cytrynką.

sobota, 1 lutego 2020

Wierzyć, nie wierzyć...


ŚWIATŁO, NOSZĘ JE W SOBIE.
Blask nie jest odbity, mieszka we mnie.
Jestem światłem.
Jestem źródłem.

 
 
1 lutego2020 Sabat Imbolc – celtyckie święto światła i spełnienia marzeń.
 
Dzień ten zwiastował odejście zimy i obwieszczał pobudkę Matki Natury i zapowiadał nowe początki. Tego dnia, magia nabiera szczególnej mocy, staje się nadzwyczaj silna, co przekłada się na spełnianie wypowiadanych życzeń. To czas odświeżania. Podczas trwania sabatu sprzątano dokładnie domy i zagrody, by następnie móc symbolicznie oczyścić sobie wodą ręce, nogi i głowę(w ten sposób przygotowywano się na nadejście wiosny i nowego, lepszego życia). Rozpalano ogniska, aby ogień mógł strawić to co stare, złe i niepotrzebne. Po zmroku domy przepełnione były zapachem wosku i palonych świec, w celu uczczenia odradzającego się Słońca.
Słowem, podczas tego magicznego czasu oczyszczano swoją duszę, ciało i otoczenie.
 
Jednym ze zwyczajów święta ognia, było tworzenie krzyża bogini Brigid, który był symbolem ochronnym. Pleciony był najczęściej z sitowia, słomy lub trzciny. Wywieszano go w oknie lub nad drzwiami. Sprowadzał on na rodzinę łaskę bogini i oczywiście chronił przed złymi mocami.


                                                                                     zdj.
Bogini domowego ogniska Brygida, która  jest boginią ognia i płomieni, zmian, poezji i inspiracji, transformacji, mądrości, kowalstwa i ognia kuźni, zdrowienia, kreatywności, wody, proroctwa, edukacji i nauki. Jest także boginią narodzin.
 
Błogosławienie nowych projektów – Imbolc to sabat niosący zmiany, dlatego skupię się na planowaniu nowych pomysłów i uwolnieniu się od starych, wstrzymujących od robienia postępów.
 
 
 
Niech się stanie światło.

 
 
Dziś celebruję,"po-czaruję" i ja.

Dom jak należy wysprzątany.
Ciało woda obmyte.
Umysł spokojny.
 
 
 
 
 
 

 
 
 
 

sobota, 18 stycznia 2020

Szampon i odżywka w jednym, czyli...

relaks przy czynnościach około-porządkowych.

Rozebrałam z folijki (chyba nie ma takiego słowa, bo mi na czerwono podkreśla) opakowanie w którą była zapakowana MP3ka mojej książeczki. Będę sobie relaks w sobotnie przedpołudnie robiła.

Lubicie audiobooki?

Dziwnie tak słuchać tego, co się napisało.

piątek, 17 stycznia 2020

Słuchacie?

Dziś dotarła do mnie niespodzianka.
🥁 To nie koniec świata. Audiobook 🥁
8 godz. 25 min. Lektor: Anna Krypczyk
Można się ze mną cieszyć
Można zamawiać (prasowanie stanie się łatwiejsze, zapewniam )



















czwartek, 16 stycznia 2020

Są takie smutki...


Zegary przestają bić, kiedy kończy się życie?
Czy życie kończy się, kiedy zegary przestają bić?
[*] Robertowi [*]
Czwartek.
Nie był to łatwy dzień...
Pożegnałam dziś kolegę, sąsiada. 
Tatę, męża, syna.
Człowieka.
Kogoś, kto kiedy mówił: - dzień dobry, mówił całym sobą. 
Kłaniał się tymi słowami i pozdrawiał dzień napotkanego.
Mogłabym już odejść wiedząc, że "usłyszę"o sobie takie słowa.
Ale... trzeba na nie zasłużyć, swoim życiem.
Mam jeszcze dużo do nadrobienia, poprawienia. 
Od dawna nie słyszałam bicia zegara za ścianą... 
W tej bez zegarowej ciszy modliłam się, aby znów rozbrzmiało znajome bim bam. 
Żeby za ścianą ożyły wszystkie zegary i zagrały powitalną pieśń.
Wiem, że liczyłam na cud...
A dziś słuchałam donośnego głosu dzwonów, słów księdza, słów przyjaciela. 
Szłam w kondukcie pochylonych głów żałobników, a jednak ta wiedza nie dociera. 
Dotknęło mnie to odejście.
Robercie, rozświetlaj swoim: - dzień dobry, tych do których dołączyłeś.
WSZYSTKO CO CZYNISZ INNYM, CZYNISZ SOBIE.