Przydałyby mi się wakacje... na Bali.
Czuję się po tysiąckroć przeżuta i wypluta.
Chora, chorsza, trup.
Chciałabym mieć plaster, ale nie zwykły, magiczny.
Przyłożyłabym na bolące miejsce i po bólu, chorobie.
Ale dziś przyłożyłabym go na serce.
Dziś boli najbardziej.
Skryłabym pod tym plastrem strach...
O Ciebie.
Strony
- Strona główna
- Kilka sów do mikrofonu
- Na językach
- Gadu gadu gadka
- Posłuchaj
- Z innej beczki
- Cytatownia
- Sklepik
- Na koniec świata
- To nie koniec świata!
- Miłość na końcu świata
- Łapacz Chwil
- Wszystko będzie dobrze.
- Świeżo napisane
- Polityka prywatości.
- Recykling Art.
- Wierszem
- Nie samą książką
- As w rękawie.
- Przepysznik
- A było to tak...
- KUP Teraz!
piątek, 7 września 2018
poniedziałek, 3 września 2018
Wrzesień
Lubię WRZESIEŃ.
Jego butelkową zieleń,
śliwkowy odcień fioletu,
sploty babiego lata,
szelesty pierwszoliści,
wrzosowisk światłocienie
sobota, 1 września 2018
Za marzeniami choćby "Na koniec świata"
Urodziny, urodziny...
Mam pięćdziesiąt lat i nie zawaham się ich użyć!
A jeśli ma nie być wahania, to najwyższy czas zabrać się do roboty.
No nie chcę samej sobie przypominać, ale jak mus to mus.
Czas zatranżala i się ładnymi (skromnie czy też nie-skromnie, ale przyznać trzeba, ładnym się jest) pięćdziesięciolatkami nie przejmuje.
Pięć..dzie...siąt?!
Tak!
Wypiję więc szampana i ...
Mam pięćdziesiąt lat i nie zawaham się ich użyć!
A jeśli ma nie być wahania, to najwyższy czas zabrać się do roboty.
Czas zatranżala i się ładnymi (skromnie czy też nie-skromnie, ale przyznać trzeba, ładnym się jest) pięćdziesięciolatkami nie przejmuje.
Pięć..dzie...siąt?!
Tak!
„Każda kobieta powinna w pewnym wieku
ustalić ile ma lat i już się tego trzymać”
No więc ustalone. Pięćdziesiąt!
I tej wersji będę się trzymała. Do końca świata i jeszcze jeden dzień.
A teraz jak już wspomniałam, czas zabrać się do pracy.
![]() |
| Księgarnia Atena Kamienna Góra |
Półki w księgarni czekają? Czekają!
Czytelnicy czekają? Czekają!
"Miłość na końcu świata" czeka? Czeka!
Wypiję więc szampana i ...
DO ZACZYTANIA 💞
piątek, 31 sierpnia 2018
Siorbię
Jak mus, to trza.
Zdarza się Wam odwlekanie?
Bo mi tak. Odwlekałam nie raz. A ostatnio zakup kubeczka z napisem "siorbię". Ale mnie urzekł.
Zwlekałam, odwlekałam, aż tu nagle... bach!
Rozmawiam z Anną S. Pada słowo - siorbię.
-Siorbiesz? - pytam zdziwiona.
- No, zdarza mi się.
Dziękuję Aniu. Kubek zamówiony.
A może musiałam usłyszeć, że inni też to robią?
Teraz już będę siorbać na legalu 👅
Popijam herbatę, spoglądając w płomień zielonej świecy.
Ostatni dzień sierpnia, razem ze skocznym, pomarańczowo-żółtawym płomykiem tańczył,
aż wybiła godzina 00:00 zero.
W bajce Kopciuszek ucieka z balu, ja otulam się szczelnie zielonomiękkim kocykiem, i wychodzę na spotkanie wrześniowi. Lubię ten miesiąc, może dlatego, że przywitał mnie nim świat...
Zdarza się Wam odwlekanie?
Bo mi tak. Odwlekałam nie raz. A ostatnio zakup kubeczka z napisem "siorbię". Ale mnie urzekł.
Rozmawiam z Anną S. Pada słowo - siorbię.
-Siorbiesz? - pytam zdziwiona.
- No, zdarza mi się.
Dziękuję Aniu. Kubek zamówiony.
A może musiałam usłyszeć, że inni też to robią?
Teraz już będę siorbać na legalu 👅
Popijam herbatę, spoglądając w płomień zielonej świecy.
Ostatni dzień sierpnia, razem ze skocznym, pomarańczowo-żółtawym płomykiem tańczył,
aż wybiła godzina 00:00 zero.
W bajce Kopciuszek ucieka z balu, ja otulam się szczelnie zielonomiękkim kocykiem, i wychodzę na spotkanie wrześniowi. Lubię ten miesiąc, może dlatego, że przywitał mnie nim świat...
środa, 22 sierpnia 2018
poniedziałek, 20 sierpnia 2018
Debiutantka.
Debiutantka ze mnie, oj da dana dana. Mogę se tak śpiewać, do samego rana.
Pojęcia nie miałam, że są "jakieś" topki na Empik. A już z pewnością do głowy by mi nie przyszło tam zaglądać. Nie zaglądałam więc. Może i wstyd się przyznać. Ale chwilka, jaki wstyd?
To w końcu mój pierwszy raz, a z pierwszymi razami, to powszechnie wiadomo... że nie wiadomo.
Tak więc dostałam wiadomość i fotkę od Ani Sakowicz czy wiem, że na topce Empik jestem...
No i tu wypadłam na sierotę. No ale kiedy odzyskałam bystrość, dotarło!
Jestem na TOP 100, na pozycji 100...99... 91...88... 85... 51...37...
25 BRAWO JA! Takie wejście, łoch!
Przesłodka liczba, ach! Potem było już lepiej.
To jest przewspaniałe uczucie. A co najwspanialsze, że to dzięki czytelnikom. Moim.
I to jest dopiero motylkowanie w brzuchu!
Debiutantka ze mnie, oj da dana dana. Mogę se tak śpiewać, do samego rana.
Pojęcia nie miałam, że są "jakieś" topki na Empik. A już z pewnością do głowy by mi nie przyszło tam zaglądać. Nie zaglądałam więc. Może i wstyd się przyznać. Ale chwilka, jaki wstyd?
To w końcu mój pierwszy raz, a z pierwszymi razami, to powszechnie wiadomo... że nie wiadomo.
Tak więc dostałam wiadomość i fotkę od Ani Sakowicz czy wiem, że na topce Empik jestem...
No i tu wypadłam na sierotę. No ale kiedy odzyskałam bystrość, dotarło!
Jestem na TOP 100, na pozycji 100...99... 91...88... 85... 51...37...
25 BRAWO JA! Takie wejście, łoch!
Przesłodka liczba, ach! Potem było już lepiej.
25

To jest przewspaniałe uczucie. A co najwspanialsze, że to dzięki czytelnikom. Moim.
I to jest dopiero motylkowanie w brzuchu!
Debiutantka ze mnie, oj da dana dana. Mogę se tak śpiewać, do samego rana.
środa, 15 sierpnia 2018
Wszystko jest po coś?
Podobno...
Podobno, bo zastanawiam się od jakiegoś czasu, po co mi kamyk zielony na nereczce.
Uwięził mnie, dziad jeden.
Siedzę więc sobie we wciśniętym w róg pokoju stołowego, ówcześnie zwanym salonem,
w ukochanym fotelu z Ikeły.
Chwalmy Pana, za to, że siedzieć mogę, bo do tej pory, to ino leżenie.
A leżenie owszem jest fajne, ale w takim na ten przykład salonie SPA, na stole do masażu.
A moje na łożu było, ale łoże tak jakby madejowe, bo po tylu tygodniach, to i puch może uwierać.
Takie polegiwanie, to może i rozrywka, ale dla madejowych pasjonatów, do których z całą pewnością nie należę.
Po tym "leżeniu" z wielką ochotą udałabym się na URLOP.
Złapać ciutkę oddechu, rozprostować kości.
Marzy mi się:
Kraków.
Zamoczyć stopy w Bałtyku.
Może jakiś fajny film w kinie, albo spektakl w teatrze.
Kawa w kawiarni... w dobrym towarzystwie, oczywiście.
A Wy... jakie macie marzenia?
Podobno, bo zastanawiam się od jakiegoś czasu, po co mi kamyk zielony na nereczce.
Uwięził mnie, dziad jeden.
Siedzę więc sobie we wciśniętym w róg pokoju stołowego, ówcześnie zwanym salonem,
w ukochanym fotelu z Ikeły.
Chwalmy Pana, za to, że siedzieć mogę, bo do tej pory, to ino leżenie.
A leżenie owszem jest fajne, ale w takim na ten przykład salonie SPA, na stole do masażu.
A moje na łożu było, ale łoże tak jakby madejowe, bo po tylu tygodniach, to i puch może uwierać.
Takie polegiwanie, to może i rozrywka, ale dla madejowych pasjonatów, do których z całą pewnością nie należę.
Po tym "leżeniu" z wielką ochotą udałabym się na URLOP.
Złapać ciutkę oddechu, rozprostować kości.
Marzy mi się:
Kraków.
Zamoczyć stopy w Bałtyku.
Może jakiś fajny film w kinie, albo spektakl w teatrze.
Kawa w kawiarni... w dobrym towarzystwie, oczywiście.
A Wy... jakie macie marzenia?
Subskrybuj:
Posty (Atom)













