Dziś, (choć z żalem) żegnam się z majem.
Kocham maj, bo jest jednym z najpiękniejszych miesięcy.
Kocham maj, bo przyniósł mi w podarku Wielkiego Nauczyciela.
Przybył na świat o 9:00. Od tej pory mai się maj w moimi sercu jeszcze bardziej.
W maju świat się odradza, wzywa do życia, rozpieszcza nadzieją.
Z żalem, ale muszę go pożegnać...
Żegnam więc.
Zajadam pierwsze truskawki, upajam zapachem jaśminu i czekam...
Pożegnania nie muszą być smutne...
Strony
- Strona główna
- Kilka sów do mikrofonu
- Na językach
- Gadu gadu gadka
- Posłuchaj
- Z innej beczki
- Cytatownia
- Sklepik
- Na koniec świata
- To nie koniec świata!
- Miłość na końcu świata
- Łapacz Chwil
- Wszystko będzie dobrze.
- Świeżo napisane
- Polityka prywatości.
- Recykling Art.
- Wierszem
- Nie samą książką
- As w rękawie.
- Przepysznik
- A było to tak...
- KUP Teraz!
czwartek, 31 maja 2018
sobota, 26 maja 2018
Dzień Mamy.
Dla mnie to bardzo ważny i szczególny dzień.
Cokolwiek by powiedzieć, będzie za mało.
Bezgraniczna,
bezinteresowna.
Od
zmierzchu,
do
świtu.
Od
uśmiechu,
do
łez.
Od
wiosny,
do
zimy.
Od
początku,
do
końca.
Nie
ma innej
prawdziwej miłości.
***
"Że nie dałaś mi mamo
Zielonookich snów
Nie żałuję...
Że nie znałam klejnotów
Ni koronkowych słów
Nie żałuję...
Że nie mówiłaś mi jak szczęście kraść spod lady
I nie uczyłaś mnie życiowej maskarady
Pieszczoty szarej tych umęczonych dni
nie żal mi,
nie żal mi
Nie, nie żałuję
Przeciwnie bardzo ci dziękuję kochana
Żeś mi odejść pozwoliła
Po to bym żyła tak jak żyłam" (...)
Agnieszka Osiecka
"Że nie dałaś mi mamo
Zielonookich snów
Nie żałuję...
Że nie znałam klejnotów
Ni koronkowych słów
Nie żałuję...
Że nie mówiłaś mi jak szczęście kraść spod lady
I nie uczyłaś mnie życiowej maskarady
Pieszczoty szarej tych umęczonych dni
nie żal mi,
nie żal mi
Nie, nie żałuję
Przeciwnie bardzo ci dziękuję kochana
Żeś mi odejść pozwoliła
Po to bym żyła tak jak żyłam" (...)
Agnieszka Osiecka
sobota, 19 maja 2018
Za dziesięć lat.
Z Kraju i ze świata.
Wielka Brytania miała "swój ślub", a na naszej ojczystej ziemi nie lada gratka.
Warszawski dzień... Tyle książek w jednym miejscu i spotkania z autorami, ech...
Marzenie. Ściętej głowy, niestety.
Wszyscy w książkach zakochani, podążyli na Warszawskie Targi Książki.
Miałam być i ja. Tak sobie obiecałam po ostatnich targach, na których być nie mogłam,
że w przyszłym roku, to choćby skały... dotrę.
No jakby to powiedzieć, nie wyszło?
Nie wyszło.
Ale w przyszłym roku, to choćby!
I już wpisuję zamówienie do Wszechświata.
A teraz zagadka. Co będzie za dziesięć lat?
Wielka Brytania miała "swój ślub", a na naszej ojczystej ziemi nie lada gratka.
Warszawski dzień... Tyle książek w jednym miejscu i spotkania z autorami, ech...
Marzenie. Ściętej głowy, niestety.
Wszyscy w książkach zakochani, podążyli na Warszawskie Targi Książki.
Miałam być i ja. Tak sobie obiecałam po ostatnich targach, na których być nie mogłam,
że w przyszłym roku, to choćby skały... dotrę.
No jakby to powiedzieć, nie wyszło?
Nie wyszło.
Ale w przyszłym roku, to choćby!
I już wpisuję zamówienie do Wszechświata.
A teraz zagadka. Co będzie za dziesięć lat?
wtorek, 15 maja 2018
Za marzeniami choćby... "Na koniec świata"
W takie dni, nawet choroba nie odbierze mi radości.
To co, że kamień, to co, że dokucza. Nałykałam się "drażetek" i przeżyłam.
Dziś nów. Ten dzień jest dla mnie wyjątkowy.
Dziś zawędrowała do druku moja książka. I dziś Wydawca zapowiedział ją na swojej stronie.
Hip, hip, hura!
A teraz...
tableteczki i oddaję się marzeniom sennym.
Jak myślicie, o czym będę śnić?
Wiosenny zasiew
Święto niezapominajki.
Może by tak wierszem
Nie wyznam mojej miłości kochany.
Na spotkanie przyjdź do mnie z niezapominajką w butonierce.
Taki odcień błękitu mają jeszcze tylko twoje oczy.
Może dlatego tak kocham
ten
kwiatek...
niedziela, 13 maja 2018
Nie dam się...
Cholerny (uprzedzałam, że znam takie słowa) kamień, nie odbierze mi radości, choć baaardzo się stara i nieźle mu idzie.Ale przez łzy można się uśmiechać, uśmiecham się więc, niech sobie za wiele nie myśli. Dziadu jeden, twoje dni są policzone!
Dlaczego się odgrażam?
Ano dlatego, że we wtorek (cudowna data) tekst idzie do druku
( tu tańczę jak szalona, w wyobraźni oczywiście, bo dziada prowokować nie chcę, więc grzecznie leżę).
Jutro będzie okładeczka, więc się zapewne pochwalę.
To teraz najwyższa pora...
zacisnąć zęby, połknąć swoje "drażetki", otrzeć łzy i skupić na sercu, a ono z całą pewnością nie jest z kamienia.
Za sercem, z sercem, choćby "Na koniec świata".
Subskrybuj:
Posty (Atom)






